ukradłem pęk kluczy do głowy twej

ukradłem pęk kluczy do głowy twej
jak to możliwe, że ktoś do niej wszedł
gdy ty zasypiasz, ja budzę się
czytam ci w myślach, szukam go w niej

więc daj mi jakiś powód bym uwierzył w paranoje
nie przyznam się do zazdrości, to chore i nie moje

dziś szukam motywów i wróżę z kart
upiłem się złością, trafia mnie szlag
powiedz, że się wstydzisz, że Ci jest źle
będę tu czekał aż przyznasz mi się

miłość rodzi zazdrość
zazdrość płodzi próżność

ratuj.

Kiedy zaczniesz biec.

kiedy zaczniesz biec
ja spowolnię cię
byś nie męczył nóg, którymi chadzasz do mnie
gdy porzucisz dom
ja zbuduję most
byś bezdomny w schronieniu myślał o mnie
kiedy zwątpisz w dzień
Słońca zawrócę bieg
byś na nowo mógł zbudzić się obok mnie
gdy zapomnisz mnie, ja przypomnę się
każdym skrawkiem mego ciała

Mówią, że zbyt wiele czuję.

mówią, że zbyt wiele czuję
a w myślach bez końca się gubię
lecz ja po prostu staram się widzieć
to o czym wszyscy tylko mówią

gdy widzę, to gonię myślami i słowem
jak Białego Króliczka, co uciekł mi chodem
nie gonię, by złapać… nie łapię, by gonić
chodzi wszak o to, by Królik się bronił

Wracając do domu…

Wracając do domu, gdzieś obok drewnianej budy z szyldem ,,U Malinowskich”, gdzie codziennie rano kupowała gazetę z programem telewizyjnym, a jej konkubent w każdy wieczór opróżniał butelkę mocnego ciemnego, dostała ulotkę.
Lśniący kawałek papieru pokryty plastykową folią, krzyczący do niej, że boli ją kręgosłup, od dziecka ma pecha, a jej mąż jest alkoholikiem i tylko Znachor, co się ulotką reklamował zna panaceum na jej wszelkie zło.
Pomyślała, że ulotka mówi prawdę, a skoro na kręgosłup pas z TvMango nie pomógł, na pecha wisior ze sklepu Chińskiego też nie, to może Znachor z tym panaceum nie zmyśla.
Bo naiwna to nie jestem. Pomyślała. Jak mi Stary powiedział, że przestanie pić, to tylko się roześmiałam ironicznie. Naiwna to ja nie jestem. Przekonała samą siebie i przypomniała sobie, jak ta z lewej w jury na TEFAŁENIE mówiła ostatnio by walczyć o marzenia. To postanowiła zawalczyć.

Nim dojechała na miejsce komunikacją miejską, cztery razy była bliska zrezygnowania, raz nawet już wysiadła z autobusu, by zawrócić, wtem objawiła jej się zapłakana twarz Pani z Jury po występie 6latki śpiewającej ,,A mury runą” i nabrała ponownie pewności, że i te barykady muszą pęknąć. W myślach zamiast ,,pęknąć” użyła słowa ,,pęc” lecz szybko spostrzegła swoje językowe foux pas i używając techniki oddechowej wyuczonej z tutotarialu pozbyła się wstydu.

W recepcji Znachora zapłaciła za Standardowe Usługi Diagnostyczne w pakiecie z Natychmiastowym Odblokowaniem Zastałych Energii ze zniżką -10% dla emerytów, co wyniosło ją 297zł. Była zadowolona. Za pas z TvMango zapłaciła 399, więc przyoszczędziła.
Kupię garnki, pomyślała.

W gabinecie Znachor zaczął dialog. Powiedział, że na jej barkach ciąży klątwa rodowa. Bingo, kręgosłup. Zawsze miałam słabe plecy, a od dźwigania, to mnie w krzyżu łupało, a że rodzinę to ja mam sporą, to już wiem skąd ten kręgosłup boli. Znachor podniósł lewą brew i powiedział, że uleczy, więc się mu dała. On mrucząc mantry z Podlasia toczył jej jajko po kręgach, a ona myślała, co zrobi na obiad i czy kupiła chleb na jutro. On powiedział, że uzdrowił, ona podziękowała i poczuła, że kręgosłup już nie boli, jakby nigdy nie bolał.
Już wychodziła, kiedy chcąc wykorzystać okazję usiadła znów przy stole i opowiedziała, że w kuchni ją zawsze głowa przy oknie boli. Siedzi Pani na żyle wodnej, odpowiedział. Wstając i przyglądając się krzesłu odpowiedziała Przepraszam, ale ze mnie niezdara, mam nadzieję, że nie zniszczyłam i ze wstydem wyszła.

wykrzyczałeś znów imię swe

wykrzyczałeś znów imię swe
myśląc, że dziś odnajdą cię
w tłumie istot, z którymi chcą
spędzić tę noc

wysławiłeś znów portret swój
lecz wciąć czujesz duszący ból
bo ich palce od dawna już
wskazują gdzieś w bok

którejś nocy, gdy przyjdzie chłód
zwrócisz serce zmienione w lód
by nie męczyć się nigdy znów
zmianami ich ról

zaślepiony i pusty tak
już nie człowiek, lecz własny kat
będziesz klęczał i karcił się
za tych miłości grzech

Zazdroszczę Ci.

Zazdroszczę Ci podrywów i porzuceń z których nic, tylko cztery łzy. Ze skazą serc. Głosów rozżalonych, co w czterech łzach topią się.
Zazdroszczę Ci miejsca w głowie, pustych chwil. Wolnych dób, jakbyś przestał żyć. Kiedyś też stagnacją mogłem chwalić się. Dziś tylko lęk, bo coś mnie goni.
Zrozum ten absurdalny, krótki tekst o dziecku, co przestało jeść. Wieczny głód, to on tu winny jest, lecz nie ma czym nasycić go.